Relacja z wyjazdu do Sromowców Niżych i co warto zwiedzić (gotowy plan na tydzień)
Witajcie, dziś chciałabym się z Wami podzielić relacją ze Sromowców Niżnych, pokaże dokładnie co robiłam każdego dnia, jak wszystko logistycznie zorganizowaliśmy. Na początku też zaznaczę, że post ten będzie dotyczył wyjazdu w góry latem. Nasz pobyt trwał od niedzieli do niedzieli. Zapraszam serdecznie.
Pakowanie
Jestem typem osoby, która dużo szybciej musi mieć wszystko gotowe i dopięte na ostatni guzik, więc pakować zaczynałam się już około 5 dni szybciej, jestem wtedy wstanie dołożyć rzeczy, które przychodzą mi do głowy. Na taki wypad najlepiej spakować ubrania sportowe:
- wygodne buty sportowe, klapki basenowe, sandały/laczki
- legginsy długie, krótkie, dres, spodenki
- wygodna bielizna i sporo skarpetek
- kurtka przeciwdeszczowa, bluzy z kapturem
- koszulki na ramiączkach, bokserki, t-shirty
- strój kąpielowy
- plecak, kijki, kij selfie
- kosmetyki
- penthanol, krem z filtrem 30-50, spray na robaki
- 100-150 euro.
Wyjazd
Pochodzę z województwa Pomorskiego, do miejsca docelowego miałam ponad 700km, doba hotelowa zaczynała się o 15:00, więc wyruszyliśmy dokładnie o 4:40, na drogę dobrze jest wziąć jakiś suchy prowiant. Zrobiliśmy 3 postoje i na miejscu byliśmy punkt 14:00.
Hotel
Myślę, że bardzo istotną kwestią tu będzie wybór miejsca zakwaterowania. Padło na Hotel Nad Przełomem HOTEL . Jestem bardzo zadowolona z tego wyboru, polecam Wam wybrać opcję ze śniadaniem oraz obiado-kolacją.
Hotel oferuje nam śniadania od 7:30 - 10:30 a obaido-kolacje od 15:00 do 19:00. Powiem Wam, że posiłki te w zupełności wystarczą, możemy jeść ile chcemy, na śniadanie mamy do dyspozycji jaja, parówki, sałatki, ryby, bułki, chleb, jogurty, płatki, mleko, napoje, ciasto, owoce, kawy, herbaty, racuchy, naleśniki, gofry, tosty itp. śniadania co dziennie są dość podobne, obiady zaś są różne, ale do wyboru mamy równie szerokie menu, ziemniaki w różnych postaciach, ryż, makarony, sałatki, ciasta, napoje, mięsa itp. obiad składa się z dania pierwszego czyli zupy(2-4 do wyboru) dania drugiego + napojów, ciasta/owoców + kawy/herbaty. Jeśli jednak nam zabraknie, możemy spokojnie podejść i poprosić o dokładkę. Jeśli wyruszamy w góry czy na spływ możemy kelnerki poprosić o przygotowanie suchego prowiantu w cenie 12 zł (3 bułki, owoc, woda).
Do dyspozycji mamy też płatny bar, restaurację i kawiarnie na miejscu.
W cenie mamy salon gier (bilard, konsola, tenis, dmuchany zamek) ogródek, leżaczki, koce, grill, basen, grotę solną, sauny i siłownie.
Dla gości, który opłacili śniadania i obiady, dwa razy w tygodniu (wtorki i soboty) odbywa się o 19:00 spotkanie z kapelą góralską wraz z grillem w cenie.
W pokojach co dziennie odbywa się sprzątanie około godziny 9:30 / 10:00.
Ponad to jeśli mamy ochotę od 10:00 do 21:00 możemy skorzystać z zabiegów SPA (dodatkowo płatne), na start też dostajemy bon -10zł do zabiegu na osobę.
Hotel ma rewelacyjną lokalizację, co sami stwierdzicie czytając resztę posta.
Dzień 1
Pierwszego dnia wyruszyliśmy zdobyć 3 Korony, podejście mamy od razu za hotelem. Zaraz po śniadaniu na które każdego dnia chodziliśmy nie później niż o 8 rano, spakowaliśmy przygotowany przez kuchnię suchy prowiant i około 10 butelek wody na 2 osoby. Podejście na 3 Korony KLIK należy do jednego z łatwiejszych (gdzie rok temu zdobywaliśmy Śnieżkę, którą mogę uznać za średnią z uwagi na dystans jaki trzeba pokonać i jej wysokość), cały czas szliśmy niebieskim szlakiem. Po zdobyciu szczytu obraliśmy szlak na Sokolice KLIK , tam dla rozrywki wybraliśmy fragment szlaku ekstremalnego, na samej górze możemy podziwiać wyrośniętą między skałami sosnę i przepiękne widoki. Wróciliśmy na dół i przepłynęliśmy na drugi brzeg do Szczawnicy, skąd wróciliśmy busem do Sromowiec Niżnych, ale jeśli ktoś chce może wrócić do hotelu przez las, nam akurat się spieszyło na zabiegi w SPA i na basen.
Dzień 2
Tego dnia postawiliśmy na zamki.
Zaczęliśmy od Czerwonego Klasztoru na Słowacji, można tam płacić w euro czy tez w złotówkach, a także zakupić magnesy (ale.... warto iść na rynek koło hotelu gdzie dostaniemy te same magnesy w złotówkach, a w klasztorze po przeliczeniu według kursu zapłacimy około 18zł), KLIK.
Następnie pojechaliśmy na Zamku w Czorsztynie KLIK tam na zwiedzanie wystarczy nam około 20 min. Na ostatni rzut poszedł Zamek Dunajec w Niedzicy KLIK gdzie czekaliśmy koło 30 min w kolejce po bilety, ale było warto, ponieważ był to najlepszy zamek i było sporo do zwiedzania. Bilet zakupiony na ten zamek pozwala nam również zwiedzić wozownię, KLIK jest to dość małe pomieszczenie, ale jak już tam jesteśmy warto wejść i pooglądać stare wozy. Po drodze można zobaczyć też elektrownię KLIK na zaporze wodnej Dunajca.
Z uwagi, że był to wtorek o 19:00 mogliśmy posiedzieć przed hotelem od strony Dunajca i posłuchać kapeli góralskiej oraz zjeść kiełbaski z grilla i napić się grzańca.
Dzień 3
Tego dnia zaraz
po śniadaniu udaliśmy się na tratwę flisacką, która jest zaraz za
hotelem, bilety kupujemy w kasie po drodze. Tratwa płynie do Szczawnicy,
z której idziemy na bus żeby wrócić. Płyniemy około 1h 20 minut,
podczas podróży możemy podziwiać przepiękne widoki, a flisak opowiada
nam przeróżne historie o górach, a jest on bardzo zabawny opowiadając
np. o "odbitej dupie Maryny" czy też konkursie w którym można wygrać
tydzień wakacji ... z rysiem i niedźwiedziem w górach. Na tratwę
KONIECZNIE weźcie krem z filtrem oraz bluza (pogoda może ulec zmianie).
Można się zgłosić zanim wyruszy tratwa u fotografa, który zrobi nam
zdjęcie za 10zł, do odbioru w Szczawnicy. Po dotarciu tratwą do
Szczawnicy udaliśmy się na kolejkę linową do Palenicy KLIK . Następnie wróciliśmy kolejką do miasta i poszliśmy do Pijalni Wód, KLIK
gdzie można wody smakować oraz kupować w 5 l kartonach. Można tam też
zakupić wiele innych rzeczy, np. sole do kąpieli z borowiną. Po drodze
można wstąpić do inhalatorium na co niestety już nie znaleźliśmy czasu,
ponieważ czekała nas dłuższa droga do wodospadu KLIK
Zaskalnik. Po czym wróciliśmy tę samą drogą do miasta na busa do
Sromowiec Niżnych, gdzie po obiedzie w hotelu czekała nas 50 minutowa
sesja w grocie solnej i saunach.
Dzień 4
Dzień 5
W ten dzień poruszaliśmy się również samochodem. Postawiliśmy na wyjazd na Słowację (około 1h drogi) gdzie przejechaliśmy gondolą aby odbyć spacer koronami drzew KLIK, za gondolę płacimy w euro, a bilet obejmuje obie te atrakcje. Trasa jest bardzo prosta, idziemy zbudowanym mostem i podziwiamy Tatry, po czym dochodzimy do wieżyczki na którą wchodzimy spiralą na górę. Tam możemy się przejść się po siatce wiszącej 35 m nad ziemią i zjechać z samej góry dość pionową zjeżdżalnią na sam dół za 2 euro. Po zejściu podjechaliśmy kawałek dalej aby zwiedzić Jaskinię Belianska, KLIK do której najlepiej założyć jakieś cieplejsze ubrania, ponieważ jest tam cały rok 5 stopni. Za jaskinię również płacimy w Euro, jeśli chcemy robić zdjęcia w niej musimy wykupić dodatkowo pozwolenie za 10 Euro (warto to na początku przemyśleć, po wejściu już jest za późno). W jaskini spędzamy około 1h i 20 minut, jest to wycieczka z przewodnikiem i był to chyba mój nr 1 całej wycieczki, muszę Wam zdradzić też, że będziemy mieli tam przedstawioną przecudną scenę w sali koncertowej jaskini z muzyką klasyczną oraz relaksacyjną co wraz z kapiącą ze stalaktytów wodą pozawala na nieziemskie przeżycie. Później wróciliśmy autem w stronę granicy polskiej gdzie zaraz za wioską Romów Vyborna KLIK poszliśmy do słowackiego sklepu po słynne czekolady studenckie i zlote bazanty. Po czym wróciliśmy do hotelu na kolejne zabiegi.
Dzień 6
Ten dzień był bardziej luźny, i zaraz za hotelem wypożyczyliśmy rowery KLIK i pojechaliśmy szlakiem do Szczawnicy (lepiej wybrać rower górski, bo są też inne, ale rowerem miejskim ciężko nam się będzie poruszać po kamienistych drogach do Szczawnicy). Pochodziliśmy po mieście zjedliśmy lody po czym tą samą drogą wróciliśmy prawie, że do mostu łączącego Polskę ze Słowacją i wstąpiliśmy do baru U Jakubka KLIK na słowackie piwo. Rowery można oddać do godziny 20:00. Mieliśmy jeszcze trochę czasu więc wieczorem ponownie wybraliśmy się do Włocha na pizzę. Z uwagi, że był to już wieczór dzień przed wyjazdem zaczęliśmy powoli pakowanie. Zaś w niedzielę rano po śniadaniu zapakowaliśmy się do auta (plusem hotelu jest też winda co przy bagażach ma spore znaczenie) i poszliśmy głosować do pobliskiej szkoły w Wyborach Prezydenckich 2020.
Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca posta oraz że może skorzystacie z gotowca wyjazdowego, a może jeśli się Wam post spodoba będzie takich więcej. Polecam Wam tu przyjechać, ponieważ jak na razie to miejsce i jego pobliskie atrakcje i sam hotel wygrywają pomiędzy dotychczasowymi wyjazdami.
Ada :)















































































































Komentarze
Prześlij komentarz